Na dobry początek zacznę od swoich pierwszych objawów ciążowych:) Zawsze wydawało mi się że zacznie się od wrażliwości na zapachy, mdłosci jak to zwykle bywa we wszystkich filmach czy serialach. Trudno też właściwie znaleźć informację kiedy pierwsze objawy się zaczynają. Chociaż bardzo dużo zależy od organizmu, każdy jest inny i każdy przechodzi to na własny sposób.
U mnie w dniu kiedy spodziewałam się miesiączki pojawiły się plamienia. Myślałam ze dostanę okres, bo zazwyczaj tak się zaczyna, ale ku mojemu zdziwieniu następnego ranka nie było krawienia. Troszkę mnie to przestraszyło ale pomyślałam że pewnie okres nadejdzie. Tego samego dnia pojawiły się bóle brzucha, ale nie były to bóle menstruacyjne tylko dość mocne bóle właśnie na dole, podobne do kolki. Przez kolejne 4 dni nic się specjalnego nie działo, a ja wciąż oczekiwałam okresu.
Kolejnym pierwszym objawem zanim zrobiłam test była senność. Nagle już o godzinie 22giej ja byłam całkowicie zmęczona i musiałam się położyć. Do tej pory potrafiłam do północy siedzieć i czasami nawet o 1szej zasypiałam. Zaczęłam domyślać się że coś jest nie tak, to że okres spóźniał się kilka dni nie było niczym nowym w moim przypadku. Postanowiłam zrobić test ciążowy, wkońcu dodatkowy stres mógłby przesunąć okres a ja wolałam wiedzieć już. Pamiętam ten dzień dokładnie, rano przed pracą kupiłam test i od razu jak tylko przyszłam do pracy go wykonałam. Nie musiałam czekać jak było napisane na opakowaniu 5 minut, praktycznie od razu pojawiła się kreska w okienku oznaczającym ciążę. Byłam w szoku, nie dowierzałam, że to jest prawda. Tego dnia byłam w tak dużym szoku że nie potrafiłam się na niczym skupić. Dwa dni później test powtórzyłam i wyszedł mi znów pozytywny.
W Holandii nie ma czegoś takiego jak potwierdzenie ciąży poprzez badania krwi. Naiwnie chciałam się umowić do lekarza, jednak zostałam zbyta przez recepcjonistkę. Powiedziała że skoro zrobiłam test i wyszedł pozytywnie to jestem w ciąży i lekarz mnie nie będzie badał. Jednak u mnie pojawiały sie plamienia i bóle brzucha a ja bardzo chciałam żeby zbadał mnie ginekolog, więc za wszelką cenę umowiłam się do lekarza pierwszego kontaktu. Musiałam skłamać ze chce usunąć ciąże, dopiero wtedy bez żadnych pytań i komentarzy zostałam umówiona na wizytę. Lekarz podszedł bardzo poważnie do sprawy, ale mi na aborcji wcale nie zależało, chciałam poprostu dostać skierowanie do ginekologa. Nie wiem jak jest z innymi lekarzami, tutaj trafiłam na bardzo dziwnego lekarza. Na moje pytania czemu nie chcą mi potwierdzić ciąży, dać skierowania do ginekologa patrzył na mnie dziwnym wzrokiem i odpowiadał a po co.Pytałam o moje dolegliwości i że się martwię, co zostało również skwitowane że przez 12 tygodni oni i tak tutaj nic nie zrobią i trzeba czekać czy ciąża się utrzyma, a dopiero po 12tym tygodniu zapisać się do położnej bo to ona prowadzi ciążę. Na pytanie, co zrobić jeżeli poronię, zacznę mocno krawić, lekarz odpowiedział że organizm sam sobie poradzi jeżeli poronię i nawet wtedy wizyta u ginekologa jest zbędna. Byłam w szoku. Naszczęście za niedługo planowałam wyjazd do Polski i w Polsce poszłam prywatnie do ginekologa. Dostałam cała liste jakie badania powinnam wykonać i co dalej.A przede wszystkim zostałam przebadana, miałam zrobione USG na którym widzialam bijące serduszko i był to widok niesamowity. W Holandii delikatnie mówiąc poczułam się zignorowana. Później dowiedziałam się, że lekarz wprowadził mnie w błąd i szukać położną należy w 7mym tygodniu ciąży a nawet i wcześniej. Wtedy tez mogą ustalić pierwsze USG i resztę badań. O tym pojawi się kolejny wpis.
Przez te pierwsze tygodnie bardziej byłam w szoku, jak sobie teraz wszystko ułożyć. Chociaż nigdy nie czułam że nie jestem gotowa na macierzyństwo. Zawsze wiedziałam że chcę być mamą,a lata też lecą. Moja sytuacja finansowa nie należy do najgorszych i wiedziałam że sobie poradzę. Martwiła mnie reakcja chłopaka, który nie był gotowy na bycie ojcem. Zaakceptował moją decyzję że urodzę, był obecny przy badaniach a nawet porodzie. Mimo wszystko często wyczuwałam że robi to z poczucia obowiązku niż radości. Dlatego też pierwsze tygodnie i miesiące były dla mnie bardzo trudne, Naszczęście nie miałam większych problemów zdrowotnych. Ale o tym pojawi się kolejny post.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz